Paris Hilton zaangażowała się w produkcję filmu "Pledge this". W kontrakcie stało czarno na białym, że Hiltonówna zobowiązuje się promować obraz. Dziedziczka jednak nie czytała umowy i została pozwana przez producentów za niedotrzymanie warunków. To jednak mało ważne. Przy przesłuchaniu wyszły na jaw bardzo interesujące fakty z życia dziedziczki.
Producenci "dzieła" filmowego obwiniają Paris za porażkę filmu. Uważają, że gdyby bardziej skupiła się na promocji, odnieśliby sukces. Dziedziczka została wezwana do sądu i przesłuchana. Gdy doszło do jej finansów, wyszło na jaw, że
"Nie wiem, kto płaci moje rachunki. Nigdy nie pytam o takie rzeczy. W ogóle nie myślę o pieniądzach. Za zakupy płacę kartą i nigdy nawet nie myślałam o tym, że ona ma jakiś limit. więc nie tracę czasu na zastanawianie się skąd się tam wzięły" - powiedziała gwiazda.
Ta to ma życie...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|