Gdy Lily brakowało inspiracji do napisania słów do utworu,
"Rzuciłam faceta dla inspiracji. W życiu każdego artysty przychodzi moment kryzysu, tak też było i ze mną. Przez dłuższy czas nie mogłam napisać żadnego dobrego tekstu, Ale w moim życiu nie działo się wtedy nic fascynującego, więc musiałam trochę pomóc losowi. Wiem, że to trochę okrutne, ale za to bardzo prawdziwe. Nie żałuję".
Jednocześnie wokalistka przyznaje, że w przyszłości chciałaby stworzyć udany związek, bo życie w pojedynkę wcale jej nie odpowiada:
"Czasami związek jest dobry, pomaga. . Niczego nie planuję, nie ustaliłam sobie żadnego terminu. Jak kogoś poznam, to fajnie, a jak nie, to dam sobie radę".
Czy ktoś zgodzi się na ryzyko bycia porzuconym w imię sztuki uprawianej przez Allen?