Dziennik Gazeta Prawana logo

W USA nie chcą Dody, wolą Mandarynę

5 maja 2009, 12:45
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Doda wróciła z podboju Stanów Zjednoczonych. Gdyby odniosła tam sukces, na pewno trąbiłaby o tym na prawo i lewo. Niestety, w USA nie ma wiernych fanów królowej, są natomiast wielbiciele innej blondynki z silikonowym biustem. Która, choć nie umie śpiewać, zgromadził publiczność czterokrotnie większą niż Rabczewska.

Wolne dni majowe Mandaryna postanowiła wykorzystać produktywnie: wyjechała do Chicago, gdzie dała dwa koncerty. Kilkanaście dni wcześniej odbył się tam koncert Dody.

Obie panie podczas występu kilkakrotnie zmieniały kreacje. Obie miały także małe odzieżowe awarie:

Trzeba tu oddać sprawiedliwość Rabczewskiej - jej koncert był płatny, a Mandaryna śpiewała za darmo, jednak to chyba tylko pozorne wytłumaczenie. W końcu Doda to nie Madonna, bilet na jej koncert nie kosztuje fortuny.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj