Doda wróciła z podboju Stanów Zjednoczonych. Gdyby odniosła tam sukces, na pewno trąbiłaby o tym na prawo i lewo. Niestety, w USA nie ma wiernych fanów królowej, są natomiast wielbiciele innej blondynki z silikonowym biustem. Która, choć nie umie śpiewać, zgromadził publiczność czterokrotnie większą niż Rabczewska.
Wolne dni majowe Mandaryna postanowiła wykorzystać produktywnie: wyjechała do Chicago, gdzie dała dwa koncerty. Kilkanaście dni wcześniej odbył się tam koncert Dody.
Obie panie podczas występu kilkakrotnie zmieniały kreacje. Obie miały także małe odzieżowe awarie:
Trzeba tu oddać sprawiedliwość Rabczewskiej - jej koncert był płatny, a Mandaryna śpiewała za darmo, jednak to chyba tylko pozorne wytłumaczenie. W końcu Doda to nie Madonna, bilet na jej koncert nie kosztuje fortuny.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|