Dziennik Gazeta Prawana logo

Żona Berlusconiego przeciwko celebrytkom

29 kwietnia 2009, 13:29
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Gdy włoski premier Silvio Berlusconi składał wizytę w Warszawie, we Włoszech media rozpowszechniły bardzo ostre oświadczenie jego żony Veroniki Lario. Skrytykowała ona szeroko dyskutowane doniesienia o tym, jakoby na listach kandydatów do Parlamentu Europejskiego z centroprawicowego Ludu Wolności pod wodzą jej męża miały się znaleźć gwiazdki telewizyjne znane m.in. z reality show.

" - tak w przekazanym agencji Ansa oświadczeniu Veronika Lario odpowiedziała na prośby o komentarz do prasowej dyskusji na temat kandydatur młodych aktorek, modelek i tzw. celebrytek znanych głównie z telewizji. O jej oświadczeniu informuje na czołówkach środowa prasa.
"Chcę, aby jasne było to, że - oświadczyła żona włoskiego premiera żyjąca zazwyczaj na uboczu i bardzo rzadko zabierająca publicznie głos.

Odnosząc się do roli kobiet w polityce, stwierdziła: "Na szczęście od dawna jest przyszłość dla kobiet zarówno w biznesie, jak w polityce i to jest rzeczywistość globalna". Z uznaniem wypowiedziała się o byłej brytyjskiej premier Margaret Thatcher oraz kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Następnie napisała: "Kobiety dzisiaj są i mogą być piękne, a to, że piękne kobiety są także w polityce, nie jest ani ich zasługą, ani winą. Ale tym, co wyłania się dzisiaj zza parawanu kształtów i kobiecego piękna - i co jest jeszcze gorsze - jest bezczelność i brak umiaru władzy". Jej zdaniem uderza to przede wszystkim w te kobiety, które są "zawsze na pierwszej linii", broniąc praw innych kobiet.

Zgadzam się: to, co wyłania się z gazet, to tandeta bez wstydu, wszystko w imię władzy" - skonstatowała.

"Co o tym sądzę? To mnie bardzo zdumiało, także dlatego, że nie był na żadnych 18. urodzinach swoich dzieci, mimo że został zaproszony" - wyznała Veronica Lario.

Media zauważają, że zaledwie kilka godzin wcześniej w Warszawie premier Włoch nazwał "zmyślonymi" krążące doniesienia o rzekomych kandydatkach na listach do PE. Bronił zarazem młodych, władających obcymi językami kobiet, których - jak mówił - jedyną winą jest to, że pojawiły się w telewizji. "Nie wiedział jeszcze, że Veronica Lario była już gotowa przypuścić swój drugi wielki atak" - podsumowała "La Reppublica". Gazeta przypomniała, że to właśnie na jej łamach w bezprecedensowym liście w styczniu 2007 roku żona Berlusconiego zażądała od męża przeprosin za jego zbyt swawolne zachowanie wobec kobiet podczas telewizyjnej gali.

>>> Zobacz nagich państwo Berlusconi

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj