Papa Spears kontroluje każdy ruch swojej córki. Brit musi prosić o pozwolenie na każdy drobiazg, wykonuje wszystkie jego polecenia i stosuje się do zakazów bez szemrania. Dlaczego? Piosenkarka podejrzewa, że tatuś szprycuje ją bez jej wiedzy niedozwolonymi substancjami.

Jak donoszą amerykańskie media, księżniczka pop skarży się przyjaciołom na takie traktowanie. Jak zdradziła jej przyjaciółka:
"Jest przekonana, że ojciec chce z niej zrobić warzywo, które nie będzie miało siły walczyć o swoje. Psychiatrzy przepisali jej kilka leków, a Jamie ma obowiązek pilnować, by je brała. Jest pewna, że coś do nich dodaje. Twierdzi, że nie jest sobą. Powiedzieliśmy jej, że na pewno jest przemęczona trasą".

Nikt nie zarzucałby Jamie'emu Spearsowi działania na niekorzyść swojego dziecka, gdyby nie pazerność, z której wręcz słynie. Gdy sąd uznał, że powinien sprawować pieczę nad pieniędzmi Brit, wyznał, że przecież pieniądze piosenkarki i tak należą do wszystkich Spearsów.

ZOBACZ TAKŻE:

>>> Amy Winehouse zrezygnowała z heroiny dla bananów

>>> Santana: Narkotyki wspomogą system edukacji