Co taki palacz jak pan czuje, słysząc hasło: "całkowity zakaz palenia"?
LECH JANERKA: (z dumą) Proszę pani, ja od dwóch miesięcy nie palę.

Reklama

No to gratulacje. Ale przyznam, że to duże zaskoczenie. Przecież zawsze widywano pana z nieodłącznym papierosem w ustach? Jak pan rzucił?
No... po prostu. Paliłem przez prawie 40 lat, całe dorosłe życie i teraz nie palę. Gdy człowiek zbliża się do sześćdziesiątki, to może różne rzeczy robić i nie robi na nim to najmniejszego wrażenia (śmiech).

Racja, prawo jazdy też pan zrobił całkiem niedawno. Ale nie uwierzę, że nie ciągnie pana trochę do papierosów...
Nie. Nie męczy mnie zupełnie głód nikotynowy. Organizm nie domaga się już używek jak kiedyś.

A właściwie dlaczego pan rzucił? Drążę ten temat, bo ciekawi mnie, z jakiej przyczyny facet, który – jak niesie legenda – palił nawet 3 paczki dziennie, rozstał się z nałogiem? Poza tym jest pan artystą - oni niemal wszyscy palą.
Chciałem się wzmocnić. Poza tym ja śpiewam, a ponieważ mój aparacik głosowy jest bardzo mikry, to chciałem dać mu większą szansę, nie paląc. A rzuciłem w bardzo prosty sposób. Nie chciało mi się iść po papierosy. Następnego dnia dorzuciłem do tego ideologię, że to na pewno będzie dla mnie dobre. I tak już zostało.

Dzisiaj najprawdopodobnie zapadnie decyzja, że palacze nie będą mogli puszczać dymka w miejscach publicznych. W knajpach, a nawet pubach nie będzie stolików dla palących, a pracownicy biur będą wychodzić z papierosem na zewnątrz. Co pan na to?
Myślę, że palący są w stanie uszanować te nowe zasady. Gdy byłem jeszcze palaczem i w moim domu papierosa zapalało 5 osób na raz, to słabo się czułem. Z kolei dla niepalących siedzenie w dymie jest prawdziwym dramatem.

I wyobraża sobie pan dobrą imprezę w lokalu bez papierosowego dymu? Przecież to nie tylko nałóg, to rytuał, czasami nawet misterium…
Powiem tak: grałem ostatnio w Katowicach i po koncercie przyszedł do nas gitarzysta Myslovitz, aby zaprosić na kolację. Poszliśmy do klubu nocnego i tam nikt nie palił. Masa ludzi, muzyka, godzina pierwsza w nocy… i zero dymu. A więc można. Poza tym palenie to oszałamianie się, a gdy człowiek jest oszołomiony, to łatwiej jest mu akceptować rzeczy, których normalnie by nie strawił (śmiech).