To musiała być dopiero uczta dla zmysłów. Warta przynajmniej kilkaset złotych. Kazimierz Marcinkiewicz z wybranką swego serca wybrał się na kolację do ekskluzywnej warszawskiej restauracji. Były premier nie szczędził pieniędzy, by dogodzić Isabel.
"Fakt" podpatrzył słynną parę, gdy w sobotę wieczorem przechadzała się po centrum Warszawy. Niczym filmowe gwiazdy - relacjonuje bulwarówka. Potem skierowali swe kroki do luksusowej restauracji San Lorenzo.
Kazimierz Marcinkiewicz musiał zaimponować swojej ukochanej grubym portfelem. Dlaczego? Bo - jak wylicza "Fakt" - na stołowanie w San Lorenzo nie stać każdego. A w menu są też takie specjały, jak pieczone muszle, zupa z prawdziwków z płaszczykiem z ciasta francuskiego czy spaghetti ze świeżym homarem.
Były premier najpewniej zostawił w restauracji kilkaset złotych. - kpi "Fakt" i zauważa, że para odjechała zwykłą taksówką.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz