Britney Spears na dobre wróciła do formy, nagrała płytę, która okazała się hitem, znów jest na szczycie. Po tym, jak sama przez moment miała problem z alkoholem, jest bardzo wyczulona na wszelkie używki w jej otoczeniu. W trakcie koncertu po prostu zeszła ze sceny, gdy poczuła zapach marihuany.
Pojawiła się na scenie, wykonała kilka piosenek, po czym zniknęła na zapleczu. Tłum fanów wytrwale czekał na jej powrót.
Artystka przerwała koncert, ponieważ poczuła dym marihuany. Wyłączono muzykę i światła. Fanów poinformowano, że artystka nie wróci, dopóki jej fani nie przestaną palić na sali.
Ponownie pojawiła się po 40 minutach, by dokończyć koncert. Zaczęła od słów: "Marihuana to pierwszy krok do ćpania", po czym kontynuowała występ. Zaprezentowała fanom z Vancouver swoje najlepsze hity, publiczność była zachwycona. Koncert trwał jeszcze godzinę.
Występ był na tyle udany, że fani wybaczyli piosenkarce długą przerwę w trakcie koncertu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|