Amy jako osoba oryginalna i nie mieszcząca się w żadne ramy dosiadała konia nieco na opak: zamiast usadowić się jak Pan Bóg przykazał, piosenkarka zarzuciła nogi na końska szyję i tak usadowiona wyglądała na całkiem zadowoloną.

Lekcję jazdy konnej Amy pobierała w St. Lucia na Karaibach. Znacznie ciekawsze od tej woltyżerki był jednak mężczyzna towarzyszący zdobywczyni nagrody Grammy. Piosenkarka wtulała się w jego męskie ramię i tak spacerowali po białym piasku.

Winehouse tak dobre czuje się na bajecznej wyspie, że planuje kupić tam nieruchomość i może nawet osiąść na stałe.