Z początku malawijskie władze nie chciały się zgodzić na adopcję dziewczynki przez Madonnę ze względu na jej związek z o połowę od niej młodszym Jesusem Luzem. Jednak jak w wywiadzie przyznała sama artystka, , którą właśnie dlatego Madonna zabrała ze sobą w podróż do Afryki.
„Ja wiem, że to może wydać się dziwne, że będę babcią dla Mercy, ale nie przejmuję się tym, co ludzie o tym pomyślą. " powiedziała piosenkarka.
>>> Przeczytaj, jak to było z tym rzuceniem Jesusa przez Madonnę
Pomysł ten podsunęli artystce jej prawnicy. Piosenkarka w ten sposób miała wyprowadzić w pole władze malawijskiego sierocińca. Dzięki temu mogłaby bez przeszkód adoptować Mercy.
Jednak dyrektor domu dziecka, John Kamuzu, nie dał się przechytrzyć. Dowiedział się o całej sprawie, ale postawił warunek. "Zgodzę się, żeby nieletnia Lourdes została matką. Jednak według naszego prawa musi mieć dorosłego przedstawiciela, męża lub ewentualnie brata. Niestety nie może to być ojciec". I w ten właśnie sposób znalazło się w wesołej rodzince miejsce dla Jesusa Luza. . Wszystkie formalności związane z podwójną adopcją mają być załatwione w Liliongwe do końca tygodnia.