Poseł Ryszard Kalisz najwyraźniej ma słabość do blondynek. I to do tego stopnia, że nie zawahał się zaśpiewać dla towarzyszącej mu kobiety. W dodatku zrobił to na środku ulicy w centrum Warszawy. A potem zniknął z nią w hotelu sejmowym.
Blondynka, w której towarzystwie był poseł Kalisz, była bardzo atrakcyjna - ocenia "Super Express". Tak bardzo, że polityk w pewnym momencie postanowiłdla niej zaśpiewać. "Luba moja, miła moja" - rozległo się na ulicy. Po występie wokalnym Ryszard Kalisz i jego znajoma weszli do hotelu sejmowego.
Po godzinie opuścili budynek i wybrali się na drinka do hotelu Sheraton - opisuje bulwarówka. Tam spędzili kolejne upojne godziny. Potem się pożegnali i poseł odjechał taksówką do domu. Nie chciał jednak rozmawiać z gazetą o tym wieczorze. Nie odbierał telefonu, ani nie odpowiadał na SMS-y - pisze "Super Express".
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|