Kolejną porcję swoich mądrości Rutowicz objawiła światu wczoraj w wywiadzie dla programu "Happy Hour" w TV4. Najpierw ostatecznie wyjaśniła sprawę rzekomego kryzysu.
"Nie odczuwam, nie odczuwałam żadnego kryzysu. Ja nie wiem, " - piała Rutowicz.
Przywołana do porządku, że przecież pytanie dotyczyło kryzysu finansowego, odpowiedziała: " , .".
Prawdopodobnie rozmówca uznał, że jednak Jolka kryzys jakiś, zapewne osobisty, przechodzi, bo zapytał, czy czasem korzysta z pomocy psychoterapeuty. "Yyyy... nie, nie! ". I dodała: "Nie no, , ale dlaczego, nie... nie. Nie mam problemów po prostu".
O tym, że Jolanta żadnego kryzysu nie przechodzi, a wręcz przeciwnie, świadczyć może najdobitniej fakt, że . Niesłychanego wyczynu złapania kandydata na męża udało jej się dokonać gdzieżby indziej, jak nie podczas bujania w obłokach (jeśli był akurat zachód słońca, jest szansa, że były różowe).
Zapytana o swojego przyszłego męża, Jola odparła: "". Przy okazji pytana zdementowała plotki, jakoby ślub miałby być po prostu wynikiem wpadki. Twierdzi, że w najbliższym czasie nie planuje ciąży: "Nie mam zamiaru przynajmniej przez najbliższe dziesięć lat, yyyy... aczkolwiek ". Dwie Jole, podwójna radość...
Tajemniczy Amerykano-Anglik to zdaje się jakaś wpływowa postać. Zapytana o to, czy planuje karierę w Hollywood, Rutowicz odparła: "Jeżeli, yyyy... jeżeli mój przyszły mąż mi w tym pomoże, to na pewno".