Polskie miasta szczególnie teraz, gdy topnieją zimowe śniegi, będą emanować widokiem (i wonią) wszędobylskich psich kup. Wydaje się, że ten śmierdzący problem jest nie do rozwiązania. Tymczasem w Niemczech postanowiono podejść do niego w sposób naukowy.
Peter Stein jest konserwatywnym politykiem z Rostock leżącym we wschodnio-niemieckim landzie Mecklemburgia-Pomorze Przednie. Zaproponował, by stworzyć bazę danych DNA wszystkich psów ze swojego miasta i na tej podstawie łapać "sprawców" niesprzątniętych kup.
Dzięki bazie psich DNA będzie można zbadać każdą znalezioną w mieście kupę i odszukać właściciela czworonoga, który ją pozostawił. „Teraz już nikt nie powie >> to nie mój pies<<” - chwali swój pomysł Stein.
Niemieccy właściciele psów są karani mandatami w wysokości 30-40 euro (140-150 zł) za każdą śmierdzącą „ozdobę”, jaką na trawniku posadzi ich pupil. Jednak w 2008 roku w Rostock ukarano jedynie kilka osób.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|