Sprawa palenia przez Michaela Phelpsa marihuany zatacza szersze kręgi. Policja zatrzymała osiem bawiących się z nim osób, w tym właściciela fajki wodnej. Mężczyzna chciał ją ponoć sprzedać na internetowej aukcji. Fajkę aresztowano.
Absolutnie negatywnym bohaterem sprawy stał się szeryf hrabstwa Richland. Przestępstwa dokonano na terenie pod jego jurysdykcją, a on sam traktuje je bardzo poważnie. Do tego stopnia, że nadal otwartą zostawia sprawę aresztowania olimpijskiego czempiona w pływaniu.
Jeżeli by do tego doszło, to Phelps długo za kratkami nie posiedzi. Lokalny departament policji nie chce prowadzić śledztwa, a i sam gubernator Karoliny Południowej nie widzi za bardzo sensu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane