Za każdym gwizdkiem sędziego, słychać było drugi, niemal identyczny. Arbitra Gary'ego Bailey'a przedrzeźniała olbrzymia papuga, którą właścicielka zabrała ze sobą na mecz piłki nożnej. Gra na stadionie w brytyjskim Hertfordshire stawała się niemożliwa, bo piłkarze nie wiedzieli w końcu, kto na nich gwiżdże.
Na meczu między drużynami z Hertfordshire i Hatfield Town pojawiła się wierna kibicka pierwszego zespołu, pani Irene Kerrigan. Zabrała ze sobą 9-letnią papugę senegalską Me-Tu. Nie wiadomo jak, je wpuściła ochrona, ale ptak z właścicielką znalazł się na boisku.
Niemal od początku meczu, siedzący w klatce ptak powtarzał za sędzią wszystkie jego gwizdki. Co gorsza, na każdego przebiegającego w pobliżu piłkarza zadziornie wołała "o jaki piękny chłopak!".
W końcu sędzia nie wytrzymał i przedziwną parę wyprosił z boiska. Mecz, zakończony wynikiem 5:2, niestety dla pani Kerrigan i Me-Tu przegrała ich drużyna. Doping niestety nie pomógł.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|