Dziennik Gazeta Prawana logo

Hitler promuje Europejską Stolicę Kultury

19 stycznia 2009, 21:19
Ten tekst przeczytasz w 2 minuty
Nie wszystkie miasta mają tyle szczęścia, co Liverpool, który będąc w zeszłym roku Europejską Stolicą Kultury, do promocji wykorzystywał Beatlesów. Niektóre muszą się uciekać do bardziej kontrowersyjnych bohaterów. Władze austriackiego Linzu, który w tym roku wraz z Wilnem nosi ten zaszczytny tytuł, przygotowały wystawę poświęconą… Adolfowi Hitlerowi.

Choć podkreślanie kontaktów z nazistami może wydawać się dziwnym pomysłem marketingowym, organizatorzy zdecydowali się zaprezentować światu wielką ekspozycję „Stolica Kultury Fuehrera”. Wystawa, którą można zwiedzać w Schlossmuseum do 22 marca, składa się z dwóch części: w skład pierwszej wchodzą sekcje m.in. „Nadzieje Fuehrera”, „Linz Hitlera”, „Muzeum Hitlera w Linzu”, druga zaś mówi o rozwoju życia kulturalnego, muzyki, teatru, sztuki i literatury w Górnej Austrii w okresie narodowego socjalizmu – od przyłączenia Austrii do Niemiec w 1938 do 1945 r.

Późniejszy wódz III Rzeszy urodził się w małym austriackim miasteczku Braunau am Inn, ale to z odległym o 90 km Linzem, w którym mieszkał od piątego do 14. roku życia, był najbardziej był związany. Tam chciał odpoczywać – z Evą Braun przy boku – po przejściu na emeryturę. Już po przejęciu władzy, wspominając z sentymentem czas spędzony w Linzu, planował przekształcić go w ośrodek kulturalny konkurujący z naddunajskimi metropoliami: Wiedniem i Budapesztem. Te projekty można zobaczyć w pierwszej części wystawy. Nad brzegiem Dunaju miało pysznić się olbrzymie muzeum konkurujące z florencką Galerią Uffizich, paryskim Luwrem i petersburskim Ermitażem. W Fuehrermuseum miały znajdować się miliony dzieł sztuki m.in. zrabowanych przez hitlerowców z muzeów, galerii i domów żydowskich kolekcjonerów. Hitler polecił ponadto przebudowanie według własnej koncepcji mostu Nibelungów, zdobionego ponad sześciometrowymi posągami konnymi starogermańskich herosów Zygfryda i Guenthera oraz ich żon Krymhildy i Brunhildy. Dodatkowo w Linzu miał stanąć luksusowy Hotel Adolfa Hitlera i wielka opera.

Według organizatorów pokazywanie kłopotliwej przeszłości miasta nie jest kontrowersyjne. Martin Heller, dyrektor artystyczny komitetu Linz 2009 promującego miasto jako Europejską Stolicę Kultury, twierdzi wręcz, że poruszenie nazistowskiej historii jest w tym przypadku koniecznością. – Chcemy pokazać, jak kulturalne i polityczne ambicje przenikały się w czasach nazizmu – komentował na łamach dziennika „Daily Telegraph”. Jednak krytycy podkreślają, że wystawa opowiada tylko i wyłącznie o kulturalne „dziedzictwie” nazizmu i megalomańskich planach wobec Linzu, a o ofiarach totalitaryzmu nie wspomina.

Dlatego organizatorzy przygotowują dla turystów wycieczki po mieście, m.in. po podziemnej fabryce samolotów, w której pracowali więźniowie obozu koncentracyjnego Mauthausen-Gusen. – Jeśli przybędziesz do Linzu w tym roku, to natkniesz się na rzeczy związane z tym tematem. Nie będziemy Hitlera zamiatać pod dywan – mówił Ulrich Fuchs z komitetu organizującego przedsięwzięcia związane z promocją Linzu w 2009 r.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj