Bjarne Holmes i Kimberly Johnson z Laboratorium Rodziny i Osobistych Więzi uniwersytetu Heriota-Watta w Edynburgu przeanalizowali 40 komedii romantycznych z lat 1995-2005. Pod czujnym okiem naukowców zbadane zostały przedstawienia związków kobiety i mężczyzny w takich kinowych hitach, jak "Masz wiadomość", "Pokojówka na Manhattanie", "Kate i Leopold", "Mój chłopak się żeni", "Uciekająca panna młoda", "Czego pragną kobiety", "Igraszki losu" czy "Dziewczyna z Alabamy". Gdzie jest pies pogrzebany?

Reklama

"Wprawdzie filmy te pokazują podekscytowanie, które pojawia się na początku związku, to błędnie sugerują, że zaufanie i oddana miłość pojawiają od razu w tym momencie, gdy ludzie się poznają. Przecież na to potrzeba lat!" - tłumaczy dziennikarzom Kimberly Johnson.

W komediach romantycznych idealizacji podlega zarówno partner, którego zachowanie jest przesadnie uczuciowe, jak i związek, który postępuje szybko i jest sielankowy. W filmie "Dziewczyna z Alabamy" z Reese Witherspoon i Patrickiem Dempseyem, mężczyzna na przykład daje bohaterce róże, mówiąc: "Każdy z tych kwiatów to jedna chwila, w której myślałem o tobie tej nocy". Panie - po obejrzeniu takiego filmu - są boleśnie rozczarowane, gdy ich partner codziennie nie przynosi im naręcza kwiatów.

Co więcej, po naogladaniu się pełnych ekstazy i naszpikowanych udanymi orgazmami zbliżeń bohaterów romansów, pary spodziewają się tego samego po swoim seksie. "Doradcy małżeńscy często spotykają ludzi, którzy myślą, że seks jest zawsze idealny. A jeśli ktoś jest ci przeznaczony, to z pewnością czyta w twoich myślach, i wie czego, potrzebujesz, jeszcze zanim ty o tym wspomnisz!" - komentował rezultaty badań Bjarne Holmes.

Zakochani także często wierzą w przeznaczenie, jak np. w filmie "Igraszki losu" z Kate Beckinsale i Johnem Cusackiem, gdzie kobieta pozwala, by los (a dokładniej puszczona w obieg pięciodolarówka, na której wypisany jest jej numer telefonu) zdecydował o tym, czy spotkają się ponownie. Aby zbadać takie podejście, szkoccy naukowcy w 2001 roku stu studentom kazali obejrzeć "Igraszki losu", a drugiej setce - jeden z filmów Lyncha. W "miłość przeznaczoną" częściej wierzyli ci, którzy mieli za sobą seans komedii romantycznej.

"Teraz mamy dowód, że właśnie mediom zawdzięczamy to, iż w głowie mamy takie stereotypy. Problem w tym, że chociaż wielu wie, że idea związku perfekcyjnego jest zupełnie nierealistyczna, to wciąż niektórzy są pod wpływem tego, co pokazują media" - podsumował Holmes.

Rezultaty ich badań zostaną opublikowane w najnowszym numerze "Communication Quarterly".