Dziennik Gazeta Prawana logo

Chińczyka zabiła rakieta meteo

17 grudnia 2008, 15:36
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Wszyscy myśleli, że pana Wanga Diange zabił piorun. Dopiero gdy jego ciało eksplodowało w krematorium, odkryto prawdziwą przyczynę śmierci. Chińczyka zabiła mała rakieta meteorologiczna. Trafiła w jego dom.

Tego dnia, gdy Wang Diange zginął, nad domem przechodziła potężna burza. Wszyscy myśleli, że eksplozja, uszkodzenia dachu i śmierć mężczyzny związane były z uderzeniem pioruna. Śledztwo niczego nie wykazało, zwłoki odesłano do krematorium. Tam jednak stało się coś niezwykłego.

Piec krematoryjny eksplodował chwilę po tym, jak włożono tam ciało zabitego mężczyzny. W nadpalonych zwłokach znaleziono dziwny kawałek stopionego metalu. Na trop prawdziwej przyczyny zgonu i powód eksplozji naprowadziły policję wojskowe numery seryjne wybite w metalu.

Okazało się, że wszystkiemu winna była miejscowa stacja klimatologiczna. Feralnego dnia jej pracownicy strzelali w chmury rakietami wypełnionymi jodkiem srebra. Rozpylając go w powietrzu chcieli gradobicie przemienić w ulewę i uchronić okoliczne uprawy tytoniu.

Kilka niewybuchów spadło na ziemię, prosto w dom pana Wanga Diange. Ładunek jednej wbił się w ciało mężczyzny i tkwił tam nieodkryty aż do kremacji.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj