Niemałe zaskoczenie przeżyli policjanci, gdy zapukali do drzwi mieszkania w niemieckim miasteczku Simmern, za którymi trwała huczna impreza. Funkcjonariuszy przywitały piszczące z zachwytu kobiety, które od razu chciały rozebrać ich z mundurów. Pomyliły bowiem policjantów ze... striptizerami.
"Mieliśmy zgłoszenie o głośnym przyjęciu" - oznajmili groźnie funkncjonariusze. Ale na te słowa kobiety zaczęły piszczeć jeszcze głośniej. Imprezowiczki sądziły bowiem, że mają do czynienia ze striptizerami, którzy po wygłoszeniu takiej kwestii zrzucą z siebie mundury. Ale ci, zamiast wyskakiwać ze spodni, zabrali się za wypisywanie mandatów - donosi niemiecki tygodnik "Der Spiegel".
Na szczęście wszystko skończyło się dobrze. Nieporozumienie szybko udało się wyjaśnić. Policjanci nie odtańczyli erotycznego tańca, a imprezowiczki obiecały, że będą zachowywać się ciszej.
"Nie stwierdzono też ubytku żadnych części umundurowania" - zapewnia rzecznik niemieckiej policji.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|