Dziennik Gazeta Prawana logo

Wyrzucili ambasadora, bo... rzucił urok

15 lipca 2008, 22:40
Ten tekst przeczytasz w 0 minut
Kariera dyplomatyczna nowego francuskiego ambasadora na Madagaskarze trwała zaledwie pięć miesięcy. Prezydent wyspy Marc Ravalomanana uznał, że Gildas de Lidec chce rzucić na niego... urok. Kazał więc dyplomacie pakować walizki i wracać do Francji.

Prezydent odmawiał spotkań z francuskim dyplomatą, nie chciał go też widzieć na żadnych przyjęciach. Wszystko przez to, że bał się czarów. Francuski dyplomata nie miał więc wyjścia, musiał spakować walizki i wracać do Paryża. Jego następca liczy na to, że nie narazi się zabobonnemu przywódcy.

Ale trzeba przyznać, że obawy zabobonnego prezydenta Madagaskaru mogą mieć pewne podstawy - na dwóch poprzednich placówkach de Lideca albo wybuchał zamach stanu, albo mordowano głowę państwa.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj