Prezydent odmawiał spotkań z francuskim dyplomatą, nie chciał go też widzieć na żadnych przyjęciach. Wszystko przez to, że bał się czarów. Francuski dyplomata nie miał więc wyjścia, musiał spakować walizki i wracać do Paryża. Jego następca liczy na to, że nie narazi się zabobonnemu przywódcy.
Ale trzeba przyznać, że obawy zabobonnego prezydenta Madagaskaru mogą mieć pewne podstawy - na dwóch poprzednich placówkach de Lideca albo wybuchał zamach stanu, albo mordowano głowę państwa.
Dziennikarz. Zaczynał w „Super Expressie”, w Dziennik.pl od samego początku istnienia portalu, czyli kwietnia 2006. Obecnie jest wydawcą i redaktorem Newsroomu, zajmuje się także działem Technologie. W czasie wolnym gra w gry komputerowe oraz maluje figurki do Warhammera. Uwielbia koty.
