Kto by pomyślał, że pani minister, która na co dzień zmaga się z poważnymi problemami służby zdrowia, potrafi się aż tak rozluźnić. Zamiast eleganckiego kostiumu, w którym zazwyczaj ją widujemy, tym razem pokazała się w zupełnie innym stroju.

W luźnej bluzie z kapturem, spodniach i sportowych butach wyrwała się z zatłoczonej stolicy na weekend do Gdańska. Tam czekała już na nią stęskniona córka Kasia.

"Fakt" podpatrzył, że pani minister potrafi się dobrze bawić, zupełnie nie przejmując się tłumem turystów. Beztrosko baraszkowała z psem po piasku, rzucała mu patyk, uśmiechnięta patrzyła, jak biega. I ani trochę nie przypominała przybitej rozstaniem z mężem kobiety.

Poza zabawą z psem pani minister zafundowała sobie jeszcze mnóstwo innych atrakcji. Pojeździła z córką na rowerze, a potem obie wybrały się na gdańskie molo. I zjadły tam gofry z owocami.