"Fakt" spotkał posła Ryszarda Kalisza, gdy robił zakupy. Na honorowym miejscu w jego wózku jechała… woda mineralna. Czyżby się odchudzał na święta? - zastanawia się bulwarówka.
Nic z tych rzeczy. Posłowi po prostu nie smakuje kranówka i nawet do parzenia herbaty używa wody źródlanej. Dlatego woda szybko mu się kończy i często jeździ do sklepu. Kupuje ją całymi zgrzewkami.
Bo w błędzie jest ten, kto sądzi, że zakupy posła Lewicy i Demokratów to tylko smakołyki i ulubione przekąski. Polityk wpada w panikę, gdy zabraknie mu niegazowanej wody mineralnej.
"Skończyła mi się ulubiona woda, z której w domu zawsze parzę kawę i herbatę. Używam tylko jej" - tłumaczy się w rozmowie z "Faktem" Ryszard Kalisz.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Powiązane
Zobacz
|