Fale wyrzuciły na brzeg tysiące niedojrzałych bananów. Całe kiście i pojedyncze owoce trafiły do Morza Północnego z sześciu kontenerów, które w czasie burzy zgubił wiozący je statek. Mieszkańcy Terschelling i Ameland, dwóch wysepek leżących ok. 100 km na północ od Amsterdamu, mają zapasy na całą zimę.
ZOBACZ WIDEO Z "BANANOWEJ PLAŻY">>>
"Myślę, że każdy na wyspie coś sobie zostawił" - śmiał się Gossen Buren, który na Terschelling obsługuje latarnię morską. Był pierwszym, który zauważył pływające
po morzu banany.
Owoców było tak dużo, że pokryły niemal kilometr plaży. Nikt ich od razu nie jadł, bo nie dość, że zielone, to jeszcze prosto ze słonej wody. Część zbierających mówiła, że może wyśle banany do pobliskiego zoo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|