Strażak uratował kota z pożaru, robiąc mu sztuczne oddychanie metodą usta-usta, czy raczej w tym przypadku usta-pyszczek. Właściciel kota, mieszkaniec West Frankfort w stanie Illinois, był zachwycony poświęceniem, z jakim strażacy ratowali zwierzątko.
Gdy część strażaków zajmowała się gaszeniem pożaru, inni - wśród nich Dave Chambers - wynosili półprzytomne zwierzęta. Gdy okazało się, że jeden z kotów nie oddycha, strażak uratował go metodą usta-usta.
Chambers jest zresztą specjalistą od sztucznego oddychania, bo rok temu w podobny sposób "ożywił" psa. Jak sam twierdzi, nie zgodziłby się tylko dmuchać w... pysk węża.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl