Pomknęły... Raczkujące maluchy biły w Nowym Jorku rekordy prędkości, czyniąc z Baby Derby najbardziej emocjonujące wyścigi ostatnich dni. Nie obyło się bez dopingu. By pogonić maluchy, rodzice wyciągali w ich stronę zabawki i słodycze. Pomogło...
Zwycięzcą wśród raczkujących sprinterów został dziesięciomiesięczny Stefan Martinovich. Ciekawa była reakcja malucha na przyznanie mu pierwszego miejsca i zestawu zabawek od sponsora - zamiast uśmiechu pojawił się grymas, potem szloch, a w końcu wielka rozpacz.
Stefan okazał się równie dobrym sportowcem, co beksą. Choć nie wiadomo, czemu płakał - wiadomo, dlaczego wygrał. "Całymi dniami ugania się za naszymi kotami" - śmiała się mama, Susan.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl