Tego właśnie świeżo upieczony tata pragnął od czerwca, kiedy na świat przyszedł Kostek. Rozłąka była dla niego trudna. Po porodzie Karoliny, który nastąpił w czerwcu, syna i ukochaną mógł odwiedzić tylko raz, kiedy na krótko wpadł do Polski. A potem oglądał ich tylko na zdjęciach, które przysyłała mu Karolina za pośrednictwem internetu - pisze "Fakt".
Teraz wszystko się zmieniło. Codziennie będzie mógł przytulać Konstantego i poznawać uroki ojcostwa. W końcu to jego pierworodny.
Jak się dowiedział "Fakt", Kraśko w swoim waszyngtońskim mieszkaniu przygotował wszystko na przyjęcie syna. Kupił rzeczy potrzebne niemowlakowi, w tym dziecięce łóżeczko i przewijak. Kostek rośnie jak na drożdżach, jest zdrowy i spokojny. Dlatego rodzice nie martwili się o to, jak zniesie wielogodzinny lot z Warszawy do Waszyngtonu.