Siedmiu rosłych Rumunów ukradło włoskiemu dziecku garść lizaków. Maluch dostał słodycze od rodziców, a bandyci, którzy napadli na jego dom, bezczelnie mu je wyrwali. Policja z Alessandrii ujęła szajkę dzięki śladom DNA.
Policjanci zachowali się jak prawdziwi profesjonaliści. Pobrali kod genetyczny ze śliny znalezionej na niedojedzonych smakołykach, rozrzuconych koło obrabowanego domu.
Włoscy stróże prawa poszukiwali rumuńskiej szajki od dawna. To oni prawdopodobnie napadli na 78 domów i mieszkań w różnych częściach kraju. Zwykle nie zostawiali żadnych śladów. "Wpadli przez lizaki, bo dzięki nim mieliśmy wystarczająco dużo dowodów, by połączyć z nimi różne włamania" - tłumaczyli policjanci.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|