Oczy i usta szeroko otwarte, twarz stężała, a czoło zmarszczone jak morze podczas sztormu. Kazimierza Marcinkiewicza po prostu zatkało. Co takiego powiedziała jego ukochana, że przez długą chwilę nie mógł wydusić z siebie słowa? Może kazała mu sięgnąć po prezydenturę?
Do czego namawia go Isabel?
Isabel Marcinkiewicz nie ukrywa, że bycie żoną znanego, choć już byłego polityka, to dla niej za mało. Jest młoda, ambitna, wie, że media ją i jej męża kochają, więc czas zacząć prawdziwą karierę.
Może dlatego w internetowym czacie ujawniła, że nie wyklucza przygody z polityką. Gdyby jej Kazimierz wystartował w wyborach prezydenckich, od razu stałaby się poważną kandydatką na pierwszą damę.
A romantyczna kolacja i sushi, to doskonała okazja do poruszenia tak ważnego tematu. Tylko czy zdumienie na twarzy Marcinkiewicza dobrze wróży planom Isabel?
>>> Zobacz też: Liszowska rozstała się z bogatym Szwedem
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl