Jesteśmy tym, co jemy - choć to prawda stara jak świat, wielu zdaje się o tym na co dzień zapominać. Pożywienie to najprostszy sposóbna poprawienie sobie humoru, dodania urody i rozbudzenia zmysłów. "W większości kultur niektórym składnikom posiłków przypisuje się afrodyzjakalne właściwości" - powiedział Dziennikowi.pl Karol Okrasa.
>>>Nie masz ochoty na seks? Zjedz seler
Mam nadzieję, że afrodyzjakalne działanie jedzenia to prawda. Inaczej w gruzach ległyby wyniki wszystkich potwierdzających ten fakt badań. Rzeczywiście takie właściwości przypisuje się niektórym składnikom pożywienia w wielu wierzeniach kulturowych.
Za najbardziej pobudzające uważa się zioła. Rozmaryn, mięta, melisa i estragon to naprawdę silne afrodyzjaki. Podobnie postrzega się w wielu miejscach na świecie owoce morza. Od skorupiaków po mięczaki, i to niezależnie od sposobu przetworzenia.
Istnieją także produkty, które mogą oddziaływać na nas wręcz odwrotnie. Duża ilość tłuszczu sprawia, że nie chce nam się po prostu nic! A to niestety charakterystyczne dla naszej kuchni...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|