Poseł PiS, Waldemar Andzel, żąda od Ministerstwa Edukacji wprowadzenia zakazu sprzedaży niezdrowych przekąsek w szkolnych sklepikach. Z ich półek zniknąć miałyby chipsy, żelki, batony i lizaki. "Nie jestem fanką stosowania zakazów. Lepiej od małego wpajać prawidłowe nawyki żywieniowe" - powiedziała Dziennikowi.pl Małgorzata Ostrowska-Królikowska.
>>>Poseł PiS chce zakazać uczniom jeść chipsy
Nie jestem zwolenniczką zakazywania. Sugerowałabym zamianę wszystkich paskudztw na zdrowe produkty... wodę mineralną, soki czy drożdżówki zamiast chipsów.
Istnieje oczywiście ryzyko, że nawet mając pod ręką owocowy kompot dzieciaki wybiorą Coca-Colę... Nie ma co ukrywać, oni wprost uwielbiają takie wstrętne rzeczy, a jeżeli coś powstrzymuje je przed taką dietą, to tylko nasze zakazy.
Jedyny ratunek to wpajanie prawidłowych postaw. Moja córka na przykład pije wodę mineralną, ale była tego uczona już od małego. Na pewno nie zaszkodzi także edukacja...
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|