Znany z serialu "BrzydUla" aktor olśnił Polki urodą i głębią spojrzenia. Mijający właśnie rok okazał się dla niego pełen sukcesów, naszym zdaniem nie musi bać się bezrobocia.
Jeszcze do niedawna był tylko "polskim Bradem Pittem", jednak błękitnooki przystojniak pokazał, że ładna buzia to tylko ułamek tego, co ma do zaoferowania. Wyjął z szuflady skrzypce i zagrał, a wtedy okazało się, że aktor jest wspaniałym, utalentowanym skrzypkiem. Czy jest coś romantyczniejszego?
Jest wyznacznikiem pewnej wyższej jakości: wspaniały aktor, oddany mąż i ojciec, a do tego dobry człowiek - właśnie oddał szpik kostny chorej dziewczynce. Nie zatańczył z gwiazdami ani na lodzie, nie zaśpiewał w Polsacie, a mimo to popularności mu nie brakuje i szaleją za nim tłumy.
Prawdziwy niegrzeczny chłopiec. Ta nadąsana mina wprawiła w stan ekstazy niejedną kobietę, a zawadiackie błyski w oczach zjednały niejednego reżysera. Borys umie czerpać z życia pełnymi garściami, jednak ma też zasady. Zasadą numer jeden, niepodważalną i najważniejszą, jest czas dla córeczki Soni. Gwiazdor jest w niej wprost zakochany.
Przystojny góral zdobył serce Kayah, ale obecnie pozostaje jak najbardziej do wzięcia. Męski do granic wytrzymałości nawet w spódnicy (takim niby kilcie…), a do tego piekielnie utalentowany: śpiewa, tańczy, gra na instrumentach.
Do niedawna był znany w wąskim kręgu zagorzałych fanów muzyki deathmetalowej, jednak za sprawą gorącego romansu-mezaliansu z Dodą trafił na czołówki gazet. Jak na chłodnego profesjonalistę przystało, z odmienną od dotychczasowej sławą radzi sobie świetnie. Jego spokój wobec oskarżeń o naganne zbratanie się z różową królową i jej stylem życia prawdopodobnie niebawem zamknie usta wszystkim przeciwnikom tego związku - Nergal zamierza poprosić Dodę o rękę jeszcze w tym roku.
Odbył prawdziwą męską podróż w głąb Syberii i automatycznie stał się bardzo twardy. Zdał szczegółową relację z tego, co się robi na takim męskim wypadzie i prawdopodobnie zachęcił niejednego do podobnego przedsięwzięcia. Przystojny, więc na mistera nadaje się idealnie.
"Taniec z gwiazdami" nieco mu pomógł w utrzymaniu się na świeczniku po rozwodzie z królową Dodą. I pozwolił piłkarzowi udowodnić, że jest z niego naprawdę fajny facet. Dzięki popularności, którą zapewnia program, mógł odnieść się do złośliwości, które z prędkością karabinu produkowała na łamach brukowców jego była żona. I co? I nic. Zachował się jak dżentelmen i zmilczał.
Nominowany za niezmąconą pogodę ducha w obliczu trudnych sytuacji. Zawsze uśmiechnięty i nienagannie ubrany, choć raczej mu nie zazdrościmy - ma prawdziwe kłopoty i zszarganą reputację. Cenimy w nim także to, że nie poddaje się modzie na spotykanie się z patykowatą blondyną, tylko jest wierny swoim ideałom.
W "Mam talent" był jak bufor łagodzący ostre wypowiedzi jury, przypierał do muru samego Kubę Wojewódzkiego, wymuszał, by dokładnie uzasadnił ostrą krytykę. Jego żarty za kulisami były kiepskie, ale rozumiemy - taka konwencja - i wybaczamy.
To dla niego Małgorzata Foremniak straciła głowę, by ostatecznie rzucić go z hukiem. Teraz z przegranego i wykpionego w mediach kochanka znów stał się liderem - w końcu wraz z Anią Muchą wytańczył Kryształową Kulę w "TzG". Na pewno nie bez wpływu na ilość głosów jest niekwestionowany urok osobisty młodego tancerza.
No cóż, Tomasz nie ma urody modela, ale matka natura obdarzyła go potrójną ilością wdzięku. Zawsze szczery, prostolinijny, umiejący być częścią show-biznesu, a jednocześnie mieć do niego dystans. Niektórzy powinni brać u niego lekcje.
Były premier niedawno pokazał, że polityk też człowiek, i poślubił swoją młodszą o ponad dwie dekady kochankę Isabel. Ten postępek przekreślił jego dotychczasowe zasady - zagorzały katolik stawiający na pierwszym miejscu ojczyznę i rodzinę stał się czyimś kochankiem, cudzołożnikiem. Ściągnął sobie na głowę gromy, ale świadomie - po prostu wybrał miłość. No i początek roku zdecydowanie należał do niego - wszystkie tabloidy chciały mieć jego i jego dziewczynę na okładce, wszystkie miały. A za to nominacja się należy!
No to do dzieła: głosujcie!