Dziennik Gazeta Prawana logo

Spędził w kominie cały dzień

28 grudnia 2007, 14:26
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Gdyby Święty Mikołaj podczas roznoszenia prezentów utknął w kominie, dzieci na całym świecie płakałyby aż do Nowego Roku. Na ich szczęście 10 godzin w kominie australijskiego hotelu spędził niefortunny włamywacz.

To miał być skok doskonały. Pod osłoną nocy włamywacz z miasta Alice Springs w Australii wspiął się na dach hotelu Gapview, wybrał największy komin i dał nura do środka. Liczył, że złupi mieszkańców hotelu, ale los chciał, że nagle przewód kominowy się zwężył.

Pechowy włamywacz utknął na dobre. Ani w górę, ani w dół. Po dziesięciu godzinach spędzonych w pozycji płodowej jęki nieszczęśnika usłyszał pracownik obsługi hotelowej. Ściągnięto ciężki sprzęt strażacki, karetkę i policję.

"W tym kominie był jak gąsiennica w kokonie! Wyobraźcie sobie, że siedzicie dziesięć godzin z podkulonymi pod samą brodę kolanami!" - mówi Mark James, policjant, który uczestniczył w akcji.

Strażacy półtorej godziny walczyli, aby wydostać ofiarę. Udało się dopiero, gdy młotem pneumatycznym usunęli wielki ceglany piec. Czarny jak smoła, wycieńczony mężczyzna natychmiast "wpadł w ramiona" lekarzy. Ale gdy już dojdzie do siebie, czeka go wizyta w sądzie.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj