"Halo, policja? Kupiłam za małe spodnie, proszę natychmiast coś z tym zrobić!". Czy to żart? A jednak nie. To tylko jeden z telefonów z prośbą o interwencję, jakich dziennie tysiące dostają brytyjscy policjanci. Właśnie ujawnili najgłupsze prośby obywateli.
I co się okazuje? Że poza wezwaniami do kradzieży, napadów i wypadków, ludzie mają rzeczywiście poważne problemy. Pewna kobieta bała się gołębia, który wylądował w ogrodzie, a pewnemu młodzieniaszkowi tak strasznie chciało się jeść, że poprosił policjantów o jak najszybsze dostarczenie pizzy.
Ale na tym nie koniec. Bo niektórzy dzwonili na przykład ze wstrząsającą informacją, że pada im telefon. Inni, że przeraziła ich wielka sowa siedząca na telefonicznych kablach.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|