Szefowie chińskiego delfinarium nie wiedzieli, co zrobić. Dwóch ich podopiecznych połknęło jakieś plastikowe przedmioty, a lekarze nie byli w stanie oczyścić żołądków tych sympatycznych ssaków. Wezwali więc na pomoc... giganta.
Wysłali śmigłowiec po Xi Shuna, najwyższego człowieka świata (2 metry 36 cm). Wierzyli, że ma tak długie ręce, że da radę sięgnąć do brzucha delfina i wyciągnąć z niego śmieci. A Xi od razu zgodził się pomóc.
Pracownicy delfinarium obwiązali szczęki delfina ręcznikami i trzymali jego pysk otwarty, by zwierzak nie pogryzł ratownika. A Xi ściągnął koszulę i wsunął dłoń w paszczę. Po chwili poczuł, że jego dłoń dotyka śmieci w żołądku. I powoli je wyciągnął. Potem zajął się drugim zwierzakiem. Jego także uratował. Weterynarze mówią, że nawet jeśli pozostały jakieś drobne resztki, to ssaki je strawią.
Xi nie chciał żadnej nagrody za pomoc. Wystarczyło mu, że zobaczył, jak delfiny znów radośnie brykają w wodzie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|