Dziennik Gazeta Prawana logo

Przeprosiny Marlona Brando poszły pod młotek

12 października 2007, 14:27
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Czy sprzedałbyś przeprosiny od legendy filmu? Pewnie nie. Ale Charlie Sheen narzeka na brak pieniędzy. I właśnie wystawił na aukcji list od Marlona Brando. List, w którym legendarny aktor przeprasza, że nie przyjdzie na urodziny Sheena.

Żaden normalny człowiek nie sprzedałby takiej korespondencji. Bo to przecież Marlon Brando tworzył historię kina. Wystarczy przypomnieć "Bunt na Bounty" (1962) czy "Czas Apokalipsy" (1979). Już nie mówiąc o tym, że nie każdy mógł dostać od niego list. A zwłaszcza taki, w którym aktor opowiada o tym, że jest przykuty do łóżka i choroba na nic mu już nie pozwala. I, że życzy wszystkiego najlepszego z okazji urodzin.

Ale najwyraźniej dla Charliego Sheena (też aktora, m.in. "Hot Shots" 1991 i "Trzej Muszkieterowie" 1993) słowa Brando można tylko i wyłącznie spieniężyć. Zwłaszcza wtedy, gdy kolejne rozwody (m.in. z Denise Richards) i skandale wyciągają mu z portfela kolejne tysiące dolarów. Ale dzięki tym problemom każdy, kto ma ponad tysiąc dolarów (trzy tysiące złotych), może stanąć do licytacji na portalu "Lelands". Ciekawe, czy Sheen nie zmienia zdania i też nie zacznie licytować?

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj