Zazwyczaj to Angelinę Jolie wini się za rozpad idealnego małżeństwa Brada Pitta i Jennifer Aniston. Jednak jak aktor sam nie raz sugerował, przy gwieździe serialu „Przyjaciele” czuł się stłamszony i zdołowany do tego stopnia, że sięgał po rozmaite używki, w tym narkotyki. To przez nią palił skręty! Dopiero ojcostwo pomogło mu zerwać z nałogami.
Pitt przyznał w jednym z wywiadów, że był w związku z Jen na tyle nieszczęśliwy, że nie potrafił zacząć dnia bez skręta. Teraz, gdy jest tatą szóstki pociesznych i żądnych uwagi dzieciaków, nie pozwala sobie na używki:
"Zdecydowanie szalone dni mam już za sobą. Palenie skrętów robiło ze mnie niemrawego pączka, który chciał się wylegiwać całymi dniami. Teraz jestem ojcem i muszę być cały czas czujny. Paliłem marihuanę, aby uciec od rzeczywistości. Teraz życie jest bardziej interesujące niż najbardziej niesamowite odloty. Nie potrzebuję uciekać w wizje".
Co jest nie tak z tą Jennifer?!
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zobacz
|