Syn Kasprzykowskiego nie dostał po nim nazwiska
Bartek Kasprzykowski i Tamara Arciuch doczekali się niedawno potomstwa. Ich szczęście nie jest jednak pełne, bowiem mały Michaś ma w metryce w rubryczce "Ojciec" wpisane nazwisko porzuconego przez aktorkę męża Bernarda Szyca. Czy gwiazdor "Teraz albo nigdy!" będzie musiał walczyć o własne dziecko?
- Zobacz synka Tamary Arciuch
- Pierwszy spacer Tamary Arciuch z synkiem
- Wielkopański gest Kasprzykowskiego
- Kasprzykowski lubi grzebać w gaciach
- "Spisek w TVN? Ja nic o tym nie wiem..."
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Czwartek 2012-05-24

temp. min 5°C max. 24°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Mały Michaś nazywa się zatem Szyc. Dlaczego? Jak czytamy w "Twoim Imperium": "Nie byłoby problemu, gdyby do porodu doszło po rozwodzie i po ślubie matki z ojcem dziecka. Schody zaczynają się, kiedy dziecko z innego związku rodzi się w trakcie trwania małżeństwa albo przed upływem 300 dni od jego ustania lub unieważnienia. Nawet jeśli jego ojcem nie jest aktualny mąż kobiety, nosi ono jego nazwisko" - wyjaśnia w rozmowie z tygodnikiem Iwona Basior, dyrektor Urzędu Stanu Cywilnego M. St. Warszawa.
Bartek jeszcze przez cztery miesiące będzie mógł dochodzić przed sądem praw do własnego dziecka. Pełnoprawny mąż aktorki może jednak robić problemy - cierpi jego zraniona duma. Podczas rozpraw rozwodowych obwinia Tamarę o rozpad ich małżeństwa. Aktorka twierdzi oczywiście, że to Szyc jest winien. Oboje chcą orzeczenia o winie, więc proces prawdopodobnie potrwa.















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!