Dziennik Gazeta Prawana logo

Rupert Everett: Dobrze, że Jackson umarł!

23 lipca 2009, 16:46
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Wszyscy znamy zasadę, że o zmarłych nie powinno mówić się źle. Większość gwiazd się tego trzyma, jednak aktor Rupert Everett postanowił być szczery i stwierdził, iż Michael Jackson miał szczęście, że zmarł.

W jednym z ostatnich wywiadów dla "Daily Mirror" przystojny homoseksualny aktor powiedział tak: "Dobrze, że [Jackson - przyp. red.] nie żyje. Miał zagrać 50 koncertów w Londynie. Nigdy by tego nie dokonał. Media i tak by go zniszczyły. Zabiło go oskarżenie o molestowanie dzieci. Uosabiał ból i pragnienia Afroamerykanów w świecie niewolników. Był dziwolągiem. Wyglądał, jak postać ze >>Shreka<<".

I dalej: "Wszyscy widzieliśmy, jak zmieniał się z czarnego w białego. Jego życie i śmierć to prawdziwa lekcja. Myślę, że powoli widzimy zmierzch celebryty takiego, jakiego znamy teraz. W show-biznesie nie ma nic szczerego".

Na koniec Everett zaserwował wyznanie ścinające z nóg: "Gdybym miał taką szansę, to poszedłbym z nim do łóżka, jak miałem... 14 lat".

Tym samym chyba chciał nawiązać do sprawy molestowania 13-latków przez gwiazdora. Niesmaczne, ale Rupertowi bardzo potrzebne - jego kariera nie miewa się najlepiej.
_____________________________________

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Najważniejsze wydarzenia polityczne i społeczne, istotne wiadomości kulturalne, najlepsza rozrywka, pomocne porady i najświeższa prognoza pogody. To wszystko i wiele więcej znajdziesz w newsletterze Dziennik.pl. Trzymamy rękę na pulsie Polski i świata. Zapisz się do naszego newslettera i bądź na bieżąco!

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj