Wyrzucili ambasadora, bo... rzucił urok
Kariera dyplomatyczna nowego francuskiego ambasadora na Madagaskarze trwała zaledwie pięć miesięcy. Prezydent wyspy Marc Ravalomanana uznał, że Gildas de Lidec chce rzucić na niego... urok. Kazał więc dyplomacie pakować walizki i wracać do Francji.
- Czarny kot już nie przynosi pecha
- Mity współczesnej medycyny odczarowane
- Chińczycy nie chcą "czwórki" w rejestracjach
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 28°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Prezydent odmawiał spotkań z francuskim dyplomatą, nie chciał go też widzieć na żadnych przyjęciach. Wszystko przez to, że bał się czarów. Francuski dyplomata nie miał więc wyjścia, musiał spakować walizki i wracać do Paryża. Jego następca liczy na to, że nie narazi się zabobonnemu przywódcy.
Ale trzeba przyznać, że obawy zabobonnego prezydenta Madagaskaru mogą mieć pewne podstawy - na dwóch poprzednich placówkach de Lideca albo wybuchał zamach stanu, albo mordowano głowę państwa.














































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!