Pitera nosi torebkę za 300 euro
W Sejmie od plotek aż huczy. Skąd pełnomocniczka rządu do walki z korupcją ma ekskluzywną torebkę za 240 tysięcy złotych?! To podróbka - odpowiada Julia Pitera z PO. Kosztowała "marne" 300 euro. Tylko czy 300 euro to mało? - pyta "Fakt".
- Pitera: Nie kocham swojego stanowiska
- Pitera: Nie noszę podróbek
- Julii Pitery wytrwały marsz ku sławie
- Panie z Platformy górą
- Matura bez bólu >>
Pogoda
POLSKA
Wtorek 2012-05-22

temp. min 6°C max. 31°C
opady:
niewielkie opady
Twoje miasto:
Program TV
Sprawdź program swojej ulubionej stacji:
Julia Pitera zawsze słynęła z elegancji. Skromne garsonki, prosta fryzura to były znaki rozpoznawcze posłanki PO. Dlatego też w oczy jej kolegów i koleżanek z sejmowych ław od razu rzuciła się wielka brązowa torebka, z którą pani poseł paraduje ostatnio w Sejmie - donosi bulwarówka.
To nie byle jaka torebka - jest łudząco podobna do tej z ekskluzywnego domu mody Hermes za 50 tys. funtów, czyli ponad 240 tys. zł. "To torba innego producenta. Kosztowała jakieś 300 euro" - tłumaczy "Faktowi" posłanka.
Ale te "jakieś 300 euro" to w przeliczeniu prawie 1100 zł. Niejedna polska kobieta musi na takie pieniądze ciężko pracować cały miesiąc. "Mąż czasem pracuje w Rzymie i przywozi mi różne prezenty" - wyjaśnia bulwarówce posłanka.
Najwyraźniej pani poseł lubi kosztowne drobiazgi ze stolicy mody, a być może i pilnie śledzi najnowsze trendy na zagranicznych salonach. Tak czy inaczej, z włoskiego wybiegu mody dość daleko do kuchni przeciętnej Polki, która musi liczyć każdy grosz - ocenia "Fakt".















































Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.
Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!