ANNA SOBAŃDA: Jedyną serialową nowością TVP2 są "Artyści", a co z zapowiadanymi produkcjami historycznymi?

MARCIN WOLSKI: Rozmawiamy o serialu historycznym "Legion" w oparciu o powieść pani Elżbiety Cherezińskiej. Pomysły na seriale historyczne, jakie mieli moi poprzednicy, zderzyły się z jedną kwestią, a mianowicie z kosztami. Telewizja publiczna ciągle jest uboga, nie zdarzyło się to, na co bardzo liczyliśmy, czyli uregulowanie kwestii abonamentu. Wciąż jesteśmy zbyt biedni na wielkie seriale historyczne. Bardzo aktywnie działa jednak Agencja Produkcji Telewizyjnej i Filmowej. Tam rozstrzyga się wielki konkurs na seriale telewizyjne, który będzie organizowany co roku. Możemy więc liczyć, że pojawią się nowe niestandardowe propozycje, które zmienią naszą antenę, być może na bardziej inteligentną, zróżnicowaną, ambitną. Taką chciałbym widzieć Dwójkę. Jako telewizję plus, z większymi wymaganiami, adresowaną do nieco bardziej wyrobionego widza.

Czy są w planach kolejne spektakle w ramach "Studia Teatralnego Dwójki"?

Oczywiście, planujemy kolejne przedstawienia.

Czy tacy twórcy jak Krystyna Janda czy Jerzy Stuhr mają wstęp na antenę publicznej telewizji?

Wstęp mają wszyscy. My nie stosujemy wykluczeń. U nas decyduje wyłącznie jakość. Telewizja stoi wielkością i jakością artystów. Oczywiście telewizja to również wielki magazyn kulturalny krytyczny. W związku z tym, jeżeli artystom zbyt mocno przewraca się w głowie, krytycy, a nie władze telewizji są od tego, żeby boleśnie im to uzmysłowić. My musimy kierować się jednym – jakością.

Jerzemu Stuhrowi zabrano spektakl w Teatr Telewizji, a chyba nikt nie ma wątpliwości co do jakości tego artysty.

Proszę mnie bić za moje własne grzechy, nie odpowiadam za decyzje moich poprzedników. Ja uważam, że z ludźmi trzeba rozmawiać i negocjować, czasami aż do znudzenia. Żyjemy w trudnym świecie, gdzie nie ma jednych i oczywistych prawd, gdzie nie ma prostych rozwiązań. Racje są po wielu stronach, ale my przede wszystkim mamy służyć. Tak ja rozumiem swoją misję.

Co jeszcze szykuje Dwójka w ramach misji kulturalnej?

Prowadzimy negocjacje z całym pakietem ambitnego kina, które produkuje dawna Wytwórnia Filmów Dokumentalnych. Jest to pakiet 25 filmów, 8 z tego poszło, prowadzimy negocjacje nad kolejnymi.

Czy Dwójka planuje zapełnić lukę po "Kocham Kino" i Grażynie Torbickiej?

Na pewno mamy takie plany. Z propozycją programu zgłosił się do nas Krzysztof Kłopotowski, jeden z najlepszych ekspertów kina w Polsce. Myślimy też o powrocie tematyki operowej i operetkowej. Mamy tutaj akces Alicji Węgorzewskiej, która być może poprowadzi u nas program. Po zmianie kierownictwa duży nacisk kładę także na większą obecność kultury w "Pytaniu na śniadanie".

Jakie są plany wobec kabaretu?

Kabaret chcemy trochę przeformatować, żeby był punktem spotkania tego, co było w polskim kabarecie najwartościowsze, czyli kabaretu dawnego oraz twórców młodych i najmłodszych. Za długo te sceny zajmowali ci, którzy młodymi już być przestali, a klasykami jeszcze być nie zaczęli. Takim programem będą na przykład „Żarty i Bardy”, którego gospodarze, czyli artyści kabaretu OT.TO, będą zapraszać swoich najmłodszych kolegów. Zobaczymy, co z tego się narodzi. Mamy najlepszych twórców, najlepszych aktorów i sądzę, że już za półtora miesiąca pojawi się nowa jakość kabaretowa.

Pana poprzednik, Maciej Chmiel rozważał zastąpienie show "The Voice of Poland" jakimś polskim formatem. Czy TVP zrezygnuje z tego programu po jesiennej edycji?

Nic na ten temat nie wiem. Zły byłby ten gospodarz, który zarzynałaby kurę znoszącą złote jajka, a w naszym przypadku nawet gorzej, bo darowałby tę kurę konkurentowi. Nie sądzę więc, żeby coś co jest dobre, było eliminowane z anteny. Póki program cieszy się wzięciem, można go udoskonalać, przeformatowywać, ale nie ma mowy, żeby się z nim rozstawać.

Czy w myśl tej zasady, telenowele pokroju "M jak miłość" mogą być spokojne o swoją przyszłość?

Oczywiście, chyba że nagle autorom spadnie forma. Jest taka stara prawda, że zmiana nie może być większa niż 20 proc., bo widzowie lubią to, co znają. Po drugie, mierząc w nowego widza, nie możemy stracić starego. Wbrew pozorom, ten stary, wierny jest dla nas najważniejszy. Dopiero dopieściwszy jego, możemy rozglądać się za nowym. Nie zamierzamy więc zmieniać za wiele.

Marcin Wolski - polski pisarz, dziennikarz i satyryk, wiceprezes Stowarzyszenia Dziennikarzy Polskich. Od 2006 do 2007 dyrektor Programu I Polskiego Radia. Od 2016 dyrektor TVP2.