Krzysztof Ziemiec wręczał nagrodę w kategorii "serial fabularno-dokumentalny". Kiedy pojawił się przy mikrofonie, stwierdził: Miło was wszystkich widzieć. Chciałoby się powiedzieć coś więcej, ale doświadczenie ostatnich dni nauczyło mnie, że lepiej powiedzieć o jedno słowo za mało, niż dwa za dużo, więc ograniczę się do odczytania komunikatu - powiedział dziennikarz.

Nawiązał w ten sposób do wydarzeń ostatnich dni. Chodzi mianowicie o jedno z ostatnich wydań "Wiadomości", kiedy to prowadzącym był właśnie Ziemiec. Stwierdził on, że autentyczność materiałów przejętych przez Instytut Pamięci Narodowej w domu Czesława Kiszczaka potwierdził grafolog. A nie jest o prawdą.

Na gali, w czasie tego krótkiego wystąpienia Ziemca, z sali dało się słyszeć skierowany w stronę sceny okrzyk "Kłamca!". Tuż po nim rozległy się oklaski - trudno jednak ocenić, czy były one reakcją na rzucone z widowni oskarżenie, czy też na słowa dziennikarza.

Samo wręczenie nagrody przebiegło już bez żadnych zakłóceń.

Warto dodać, że po feralnej wpadce dziennikarz na swoim profilu na Facebooku wystosował przeprosiny.

Szanowni Państwo,
Piszę, ponieważ chcę przeprosić za popełniony błąd. Czuję się niezmiernie skonfundowany nierzetelnością przekazanej przeze mnie informacji i użytym przeze mnie stwierdzeniu o pracy grafologów, którzy mieli zbadać materiały przekazane przez żonę generała Kiszczaka. Oświadczam, że moje i tylko moje, tzn napisane przeze mnie sformułowanie było NADINTERPRETACJĄ.
Zbyt daleko posuniętą ale opartą na słowach samego prezesa IPN który w ciągu dnia mówił tak ( fragm. depeszy PAP): "Osoba, która to widziała, jest pewna (autentyczności - PAP). Ta pewność wynika z wiedzy. Nasi archiwiści potrafią oceniać, znając inne tego typu materiały z naszych zasobów; zwracają uwagę na pewne cechy tych dokumentów, sposób ich sporządzania i na tym jest oparta ta opinia".
Zapewniam że to nie przekłamywanie czegokolwiek było moją intencją. A rzetelność zawsze była i jest dla mnie wyznacznikiem w dziennikarskiej pracy

Redakcja "Wiadomości" nie zdecydowała się jednak sprostować nieprawdy w czasie kolejnego wydania programu.