Monika Richardson w krótkim wywiadzie udzielonym portalowi plejada.pl, powiedziała, że zna każdą polską stację telewizyjną i wierzy, że dla profesjonalistów zawsze gdzieś znajdzie się miejsce:

Reklama

Jestem związana ze wszystkimi telewizjami świata. Moja mama przez wiele lat była dyrektor programową w Polsacie i znam tę stację od podszewki i od dziecka. Teraz szefuje Polsatowi Nina Terentiew, która bardzo wiele nauczyła mnie jeszcze w telewizji publicznej. W TVN-ie mam za sobą epizod z telewizją TTV. Woronicza, czyli TVP to jest taka moja kolebka i jestem nią zarażona, a co będzie to zobaczymy. Ten świat medialny w Polsce bardzo malutki. Może tego nie widać z perspektywy widza, któremu się wydaje, że może sobie włączać bez liku i widzi coraz to nowe twarze, ale to tylko pozory. Jest nas garstka. Mam takie głębokie przekonanie, że dla profesjonalisty zawsze znajdzie się miejsce. Patrzę na moich kolegów i koleżanki i widzę, że na końcu liczy się to, co umiemy i to mnie cieszy.

Zapytana wprost, czy doniesienia o jej powrocie do TVP i pracy w programie "Pytanie na śniadanie" są prawdziwe, odparła:

Nic więcej nie powiem. Tak jak powiedziałam, mam życzliwość i szacunek do szefów wszystkich stacji telewizyjnych i wierzę, że jestem ze wszystkim iw dobrych stosunkach. A kto będzie miał zapotrzebowanie na starszą panią to już zależy od profilu stacji chyba. Nie wiem, ja jestem z mediów publicznych, ale to nie ode mnie zależy teraz, gdzie wyląduję

Przypomnijmy, że niecałe trzy lata temu, Monika Richardson zarzekała się, że jej noga w TVP więcej nie postanie:

Nie chcę mieć nic wspólnego z tą instytucją. Absolutnie! Chociaż wiem, że wychodząc stamtąd zostawiam tam wielu wspaniałych, wspaniałych ludzi, którzy podobnie jak ja dusili się tam i nadal duszą. Jeszcze się trochę poduszą - mówiła wówczas w rozmowie z wideoportal.pl

Co sprawiło, że Monika Richardson zmieniła zdanie odnośnie swojego byłego pracodawcy?