Reżyser miał plan - jak tłumaczył - aby wiersze poetki stały się rodzajem przewodnika po Polsce.

Reklama

Na pytanie PAP, jak udało się namówić Wisławę Szymborską do udziału w filmie, John Albert Jensen odpowiedział: zajęło to trochę czasu, ponieważ bardzo trudno było dostać się w jej bezpośrednie otoczenie. Na szczęście mój kolega jest dobrym przyjacielem Ewy Lipskiej, a ona widziała mój film o Hrabalu, który jest ulubionym pisarzem Lipskiej oraz Szymborskiej. I tak udało nam się odrobinę bardziej zbliżyć do noblistki.

Filmową podróż rozpoczynamy od zdjęć z Cmentarza Rakowickiego i wiersza "Nagrobek" czytanego przez poetkę. W dalszej części dokumentu Ewa Lipska oprowadza nas po miejscach, w których mieszkała i pracowała Szymborska. Klimat filmu tworzą obrazy z Krakowa, z polskiej wsi, przeplatane ujęciami z mieszkania poetki, która siedząc w fotelu z papierosem w ręku czyta na głos swoje wiersze.

Po trzech miesiącach, które upłynęły od śmierci noblistki, mamy możliwość obcować zarówno z jej poezją, jak też z jej niezwykłym poczuciem humoru. Widz może też usłyszeć refleksje Szymborskiej o poezji: każdy poeta chciałby, żeby jego wiersze były jak najdłużej czytane, rozumiane, potrzebne, ale jednocześnie przypuszczam, że każdy poeta ma wiersze, którym życzy, aby przestały być aktualne, są to wiersze o nienawiści, o przemocy.

W dokumencie są sceny, gdy dwie poetki: Lipska i Szymborska w mieszkaniu noblistki piją koniak, dyskutują i czytają wiersze. Reżyser filmu zwrócił uwagę, że w dokumencie nie chodzi o to, żeby kogoś postawić przed kamerą i zadawać mu pytania. Nie jest to więc klasyczny wywiad, chcieliśmy uniknąć takiej formy. Zwłaszcza że Szymborska się po prostu na nią nie godziła. W filmie mówi jasno "jak się urodziłam to podpisywałam kontrakt, a tam nic nie było, że będę udzielała wywiadów".

W dokumencie możemy posłuchać opinii o Szymborskiej przypadkowych przechodniów spotykanych na ulicach Krakowa, a także osób z obsługi pensjonatu w Zakopanem, do którego noblistka regularnie przyjeżdżała. W filmie pojawiają się znane postacie m.in Andrzej Wajda, Kora czy zmarły w lutym tego roku wielbiciel poezji Szymborskiej lekarz-naukowiec Andrzej Szczeklik.

Jak powiedział PAP reżyser dokumentu film miał, jak w kalejdoskopie analizować poezję Szymborskiej z różnych punktów widzenia - dlatego tłumaczy Jensen - chciałem, by w filmie wystąpił pan Szczeklik, pan Wajda i Kora. Sam "wyrosłem" z filmami Wajdy w latach 70-tych. Bardzo chciałem, by pojawił się on w moim filmie, gdyż jest z tego samego pokolenia co poetka. Z drugiej strony pragnąłem, aby obecna też była Kora, która wiersz Szymborskiej zaprezentowała przecież w rockowej piosence.

Te różne perspektywy, zdaniem filmowca, rzucają trochę światła na samą poezję, ale także na polską mentalność. Tłumaczą "z jakiej ziemi wyrosły te wiersze". Jak opowiada sama Szymborska w jednej ze scen: swoje zdanie trzeba mieć i trzeba pisać o pewnych postawach wobec świata, wobec innych ludzi, natomiast bardzo rzadko należy pisać o rzeczach tak aktualnych, że jeszcze nieprzemyślanych. Andrzej Wajda analizując twórczość noblistki mówi wprost: Wiersze Szymborskiej to proza chwycona za gardło.

Reklama

Poezja Szymborskiej jak powiedział PAP Jensen jest bardzo popularna w Europie Zachodniej, jej zbiór poezji sprzedał się w ponad 80 tys. egzemplarzy w Holandii, a to jest bardzo dużo jak na nasz kraj i poezję - dodał.

Film był już pokazywany w Holandii, Niemczech i Izraelu. Polska publiczność oprócz premierowego pokazu w telewizji Planete+ 5 maja, będzie mogła obejrzeć dokument podczas festiwalu filmowego Planete+ Doc, który rozpocznie się 11 maja w Warszawie.