Film opowiada o losach partyzanckiego przywódcy, Wasyla Tałasza. We współpracy z Armią Czerwoną walczy on z wojskami polskimi, które więziły go i zabiły jego 12-letniego syna.

Reklama

Polacy są przedstawieni w scenariuszu jako mordercy palący wsie i znęcający się nad cywilami. Przed rozstrzelaniem bolszewików śpiewają hymn narodowy - podaje gazeta.pl

O wielką Polskę! Od morza do morza! - krzyczą polscy żołnierze przed atakiem.

Według białoruskiego historyka, Igora Kuźniecoua, sceny z filmu są wyrwane z kontekstu, a twórcy skupili się na antypolskich wątkach.

Twórcy filmu kładą akcent na mordy i tortury, których dokonują Polacy. Na wojnie dzieją się różne rzeczy, ale tu nie ma nic o działalności czerezwyczajki czy mordach bolszewików. Polacy byli zawsze dobrymi żołnierzami i w końcu to oni wygrali z bolszewikami, a na filmie widzimy samych tchórzy i jakieś postacie operetkowe - mówi Kuźniacou.

Publicysta Jury Humianiuk widzi w „Tałaszu” odpowiedź na film Jerzego Hoffmana "1920. Bitwa Warszawska" Jego zdaniem "Tałasz” przypomina produkcję kina sowieckiego, gdzie Polaków przedstawiono jako złych najeźdźców.

Państwowe media na Białorusi zapewniają, że serial przywróci na nowo pamięć bohaterze wśród narodu białoruskiego.