Emocje

Jednym z powodów, dla których tak uwielbiamy oglądać teleturniej są emocje. Te przeżywane przez uczestników programu bardzo łatwo udzielają się telewidzom. Jedną z najsilniejszych emocji przeżywanych przez osoby biorące udział w teleturniejach jest stres. Są jednak sposoby na to, by poradzić sobie z tym problemem:

"Każdy ma swoje sposoby. Wydaje mi się, że trzeba do udziału w teleturnieju podejść jak do zabawy. Występ w telewizji traktować jak przygodę. Bo tak to jest w istocie. (...) To okazja do spotkania ciekawych i najczęściej sympatycznych osób. Okazja do pokazania, że potrafi się wygrać, ale też potrafi się przegrać. Jeśli się z takim nastawieniem przystępuje do gry, to stres jest mniej groźny" – opowiadał w rozmowie z Faktem Tadeusz Sznuk, gospodarz programu „Jeden z dziesięciu”.

Każdy może być uczestnikiem

Choć wydawać by się mogło, że udział w teleturnieju wymaga bardzo rozległej wiedzy, to w istocie większość tego typu programów ma tak skonstruowane pytania i zadania, by przeciętny widz mógł sobie z nimi poradzić: "Doświadczenie pokazuje, że rozgarnięty absolwent szkoły średniej, śledzący bieżące wydarzenia, może z powodzeniem grać i wygrywać. (...) Do wygranej potrzebne są i wiedza, i szczęście" – mówił Sznuk.

Element zaskoczenia

W teleturniejach fascynującym jest również to, że podobnie jak w sporcie, do końca nie wiemy, kto zostanie zwycięzcą: "Nigdy nie znamy powodów, dla których ktoś wygrywa bądź nie. W każdej chwili ktoś może wygrać całą pulę. Nic tu nie jest ustawiane" – opowiadał o teleturnieju „Postaw na milion” jego prowadzący Łukasz Nowicki.

O krok od fortuny

Poza programami, w których liczy się szeroka wiedza ogólna, mamy te specjalizujące się tylko w dziedzinie muzyki („Jaka to melodia?”, „Tak to leciało!”) oraz programy zręcznościowe („Milion w minutę”). We wszystkich można wygrać naprawdę duże pieniądze.

>>>Czytaj także: Małaszyński kręcił w Afganistanie