Anna Grodzka – transseksualistka, prezeska fundacji Transfuzja i posłanka urodziła się w ciele mężczyzny i przez kilkadziesiąt lat próbowała tak żyć. Kamera towarzyszy jej w jednym z najważniejszych momentów jej życia - prawnej zmianie płci. Dokument produkcji HBO Central Europe wyreżyserowali Sławomir Grünberg i Katka Reszke. Premiera "Trans-akcji" odbyła się 28 listopada 2010 roku na antenie HBO. W listopadzie będzie go można zobaczyć raz jeszcze. Oto, co mówią jego twórcy w wywiadzie dla "Dziennika. Gazety Prawnej":

Skąd wziął się wam taki temat?

Sławomir Grunberg: Wyszedł od Ani Grodzkiej, prezeski fundacji Trans-fuzja, która widziała nasz wcześniejszy film, krótkometrażowy "Coming out in Poland", nakręcony dla amerykańskiej telewizji. Zaproponowała dokumentowanie jej procesu wychodzenia z szafy: przechodzenia formalnie i nieformalnie na drugą stronę, z bycia mężczyzny do bycia kobietą. Filmowanie trwało półtora roku.

Mówicie bez zająknienia "ona", "Ania" – od początku mieliście tę łatwość? W filmie widać, że niektórym sprawia to kłopot.

Katka Reszke: W scenie rozprawy sądowej sędzia wręcz musi mówić do Ani per pan, bo takich form wymaga kodeks prawny, choć robi to rzeczywiście niesamowite wrażenie: coś tu jest nie tak! Natomiast my nigdy nie mieliśmy żadnej chwili zwątpienia, momentu zawahania, pomyłki – poznaliśmy Anię w wersji kobiecej i dla nas tylko taka jest. Wręcz trudno było nam zaakceptować jej wygląd w tych scenach kręconych w Krynicy, kiedy Ania, jak to się śmialiśmy, przebiera się za faceta. Dla nas zawsze była i jest kobietą.


Temat wciąż wydaje się w Polsce nieoswojony. Nie baliście się kontrowersji?

SG: Po to się robi dokumenty, żeby przybliżać ludzi do czegoś, czego się boją, bo nie znają. W Polsce ten temat jest faktycznie nieznany, nagminnie mylone są podstawowe pojęcia, takie jak „transwestyta” i "transseksualista". Oswojenie z tematem i w jakiś sposób edukowanie społeczeństwa, co to znaczy urodzić się w niewłaściwym ciele i przechodzić ten bolesny i długotrwały proces, to był nasz cel. Mamy też nadzieję, że osoby transseksualne będą po nim odważniej wychodzić z szafy, bo wiemy od lekarzy specjalistów, z którymi rozmawialiśmy, kręcąc film, że takich osób są tysiące.

W filmie pada zdanie wypowiedziane przez matkę transseksualisty, że nikt nie wybrałby sobie tak ciężkiego losu, nikt nie chciałby z własnej woli tego przechodzić.

KR: Wydaje mi się, że to jest najczęstsze uprzedzenie – ludziom się wydaje, że to kaprys.

SG: Myślą, że to ma coś wspólnego z seksem, z fetyszystyczną chęcią uatrakcyjnienia swojego życia seksualnego. A to w ogóle nie o to chodzi – u transseksualistów seks jest tak naprawdę ostatnią z potrzeb. Już samo słowo "transseksualizm" ma w sobie ten rdzeń odpowiedzialny za tego typu skojarzenia. W Stanach mówi się o trans-gender, łącząc to z płcią, a nie seksem.