"Nie chcę dać się zwieść ciągotom, żeby wyglądać atrakcyjnie, tylko żeby wyglądać prawdziwie" - mówiła Joanna Brodzik, gdy powstawały pierwsze odcinki serialu. Być może "Miłość nad rozlewiskiem" zdobędzie jeszcze większe rzesze fanów niż pierwsza część sagi. Brodzik już przecież nie raz udowodniła, że jest w stanie przyciągnąć przed telewizory wielomilionową publiczność. Tak było chociażby z "Kasią i Tomkiem", czy "Magdą M.". To na planie tego pierwszego serialu poznała swojego obecnego partnera i ojca swoich dzieci, Pawła Wilczaka.

Reklama

"Specyfika tego projektu - perypetie pary - sprawiła, że wiele sytuacji przerobiliśmy w pracy. Nie mieliśmy tzw. fazy docierania się, bo wszystko przerobiliśmy jako Kasia i Tomek. Taka terapia małżeńska przed małżeństwem" - opowiadała Joanna Brodzik w wywiadach. "Mam poczucie, że jestem z właściwym człowiekiem na właściwym miejscu" - dodaje.

I choć oboje intensywnie pracują - aktorka na Mazurach, Paweł Wilczak w Warszawie przy nowych odcinkach do serialu „Usta, usta” - to zgodnie przyznają, że ich najważniejsza rola to bycie rodzicem. Gdy dzieci Franek i Jaś przyszli na świat, oddali im się bez reszty.

"Pierwsze miesiące opiekowaliśmy się chłopcami sami. Uznaliśmy, że w dzisiejszych czasach to luksus móc zajmować się własnymi dziećmi 24 godziny na dobę. Bez babć, cioć i niań do pomocy. To był świadomy wybór. Czas budowania rodziny, wspaniały i trudny zarazem" - wyznała aktorka niedawno.

I rzeczywiście wygląda na to, że był to doskonały pomysł, bo Joanna Brodzik i Paweł Wilczak sprawiają wrażenie bardzo zgranej pary, która nie tylko dobrze się w swoim towarzystwie czuje, bawi, ale jest w stanie przetrwać różne życiowe zawirowania.

>>> 29 Piknik Country w Mrągowie