To godne pogardy - grzmi na łamach portalu DailyMail Craig Eaton, szef Brooklin Republican Party. Powodem oburzenia polityka jest fragment popularnego amerykańskiego serialu "Gra o tron". W pierwszej serii produkcji, w jednym z odcinków okrutny król Joffrey pokazuje swojej przyszłej żonie, jaki los spotyka zdrajców, w tym jej ojca. Joffrey kazał zabić ludzi, którzy jego zdaniem nie byli lojalni wobec władcy, a ich poobcinane głowy wystawił na widok publiczny. Wśród ponabijanych na pale głów niespodziewanie znalazła się podobizna Georga W. Busha.

Sama stacja HBO nazwała te scenę "nie do przyjęcia, lekceważącą i w bardzo złym guście".

Jak informuje DailyMail, twórcy zapewniają, że nie była to zamierzona prowokacja, ani żaden manifest polityczny. Jak twierdzą, w trakcie kręcenia scen korzystano z dużej ilości wypożyczonych manekinów i nikt nie zauważył, że jedna z głów przypomina byłego prezydenta.

Zarówno stacja HBO, jak i twórcy serialu przeprosili za ten incydent. Amerykańskim politykom to jednak nie wystarcza:

Zastanówmy się, co ludzie poza granicami kraju pomyślą kiedy zobaczą, jak Amerykanie lekceważą własnego prezydenta. (...) Bez względu na to, czy go lubisz, czy też nie, czy jesteś po tej samej stronie politycznej, musisz szanować urząd prezydenta i każdego, kto go reprezentuje. - tłumaczy oburzony Eaton na łamach DailyMail i nawołuje wszystkich polityków do bojkotowania serialu "Gra o tron".

W tym fragmencie "Gry o tron" można zobaczyć obciętą głowę Georga W. Busha:

http://youtu.be/gEtar1BgI3U