O swoim mało optymistycznych przemyśleniach na temat prezydenckich wyborów Manuela Gretkowska napisała na Facebooku. Pisarkę skłonił do tego film Szymona Hołowni, w którym ten roni łzy nad konstytucją. Artystka uważa, że Hołownia, podobnie jak Biedroń jest narcyzem:

Reklama

PROLOG: Hołownia i Biedroń są tak podobni w swoim narcyzmie, że gdyby wygrali obaj, nie zauważylibyśmy, że we dwójkę są jednym Prezydentem.

W dalszej części swojego wpisu Gretkowska ocenia występ Hołowni. Jej zdaniem, to skrupulatnie zaplanowane przez sztab, a przez niego odegrane wystąpienie:

AKCJA:Mawiano, aktor odegra książkę telefoniczną. Takich książek chyba już nie ma. Za to przyszły, niedoszły polityk odegra płacz nad Konstytucją. Sztab Hołowni zastanawiał się, co podbije słupki oglądalności. Rekordy osiągnęła parodia gestu Lichockiej, w wykonaniu Maćka Stuhra wzruszającego się kurwizją. Popłacz se Szymon nad Konstytucją, tego nie było. Najpierw powiesz ile ludzie dali na twoją kampanię, potem się wzruszysz. Kasa i łzy. To działa, emocje, jak w TVN-owskim show. A może Hołownia ze swoim 2 miejscem w wyścigu po nic, zrozumiał w co dał się wmanewrować i po prostu się popłakał z bezradności? Dzisiaj twierdzi, że śmiejąc się z jego łez, robimy mu reklamę. Nie zamierzam mu tego robić, ani się nie śmieję. Analizuję motywy i skuteczność. Płakał idealnie, co do mililitra. Dwoma palcami, nie jednym, przetarł oczy dla wiarygodności. Przeszarżował tylko chwaleniem się codziennym czytaniem Konstytucji. Codziennie czytał Katechizm. Ale jedno i drugie na K. Płakać nad Konstytucją, gdy się ją łamie - startując w niekonstytucyjnych wyborach. W obronie złamanej ofiary walić ją w mordę.

Płaczący Hołownia przypomniał pisarce zachwycającego się sobą Biedronia:

FINAŁ: majowego spotu wyborczego Biedronia w telewizji. Po wysłuchaniu iluś osób, chwalących go z ekranów swoich komputerów ( czas izolacyjnej zarazy), pojawia się zbiorczy ekran. Z reguły taki spot kończy się wezwaniem o poparcie lub chwytliwym hasłem. Biedroń patrząc na chwalące go twarze milczy, rozkoszując się sobą i napawa łaską chwały. Bardzo oryginalna forma samouwielbienia, wręcz mityczna, bo przypomina staroegipską technikę boga Ra, dokonującego autofelacji. Dzięki której powstał świat. Tu świat podziwiający Biedronia w wyścigu po prezydenturę.

Na zakończenie pisarka podsumowuje marny jej zdaniem wybór, jaki mają Polacy:

Ta "prezydencka kampania" to albo psychopatyczne dziady patriarchalne, albo histeryczni chłopaczkowie - wdzięczący się, kwilący. Kidawa by się nie popłakała - kobiecie nie wypada.

Kiedy jednak z internautek napisała, że zawiodła się na pisarce, bowiem w tym trudnym czasie, zamiast wieszać na sobie psy powinniśmy się wspierać, Gretkowska opisała:

nie wieszam psów, tylko nie odwieszam rozumu jak Immanuel krytycznego rozumu. Płakac nad Konstytucją którą się samemu łamie? Serio?